Konfiskata samochodu za jazdę po alkoholu po zmianach z 2026 roku. Kiedy sąd może odebrać pojazd?

W tym artykule szczegółowo omawiamy następujące zagadnienia:

  • Kiedy sąd może odebrać samochód przy wyniku niższym niż 1,5 promila?
  • Na czym polega art. 44b § 1 k.k.?
  • Kiedy przepadek samochodu jest obowiązkowy?
  • Czy sądy korzystają już z możliwości odbierania pojazdów przy niższych stężeniach alkoholu?
  • Co dzieje się z samochodem należącym do majątku wspólnego małżonków?
  • Jakie znaczenie ma wyrok Sądu Najwyższego w sprawie V KK 178/25?
  • Co grozi za prowadzenie auta leasingowanego, służbowego albo pożyczonego?
  • Kiedy zamiast przepadku sąd orzeka nawiązkę?

Przepisy pozwalające na odebranie samochodu nietrzeźwemu kierowcy obowiązują od marca 2024 roku. Nie pozostały jednak niezmienione na długo. Już po niespełna dwóch latach ustawodawca zdecydował się na istotną nowelizację, która rozszerzyła możliwość orzekania przepadku pojazdu.

Od 29 stycznia 2026 roku sąd może orzec przepadek samochodu również wtedy, gdy kierowca miał mniej niż 1,5 promila alkoholu. Taką możliwość przewiduje art. 44b § 1 k.k. Co istotne, przepis nie wskazuje minimalnego poziomu alkoholu, od którego przepadek może zostać orzeczony.

Nie oznacza to jednak, że każdy kierowca zatrzymany z wynikiem 0,6 czy 0,8 promila automatycznie straci samochód. Jeżeli stężenie alkoholu nie przekracza 1,5 promila, decyzja należy do sądu. Przepadek ma wówczas charakter fakultatywny, co oznacza, że może zostać orzeczony, ale nie jest obowiązkowy.

Znacznie trudniejsza jest sytuacja kierowców, u których stwierdzono co najmniej 1,5 promila alkoholu we krwi albo 0,75 mg/dm³ alkoholu w wydychanym powietrzu. W takich przypadkach przepadek staje się zasadą, a odstąpienie od niego jest możliwe wyłącznie w wyjątkowym wypadku uzasadnionym szczególnymi okolicznościami.

Nowelizacja zmieniła również zasady dotyczące samochodów, które nie stanowią wyłącznej własności sprawcy. Jeżeli pojazd należy do majątku wspólnego małżonków, jest leasingowany, służbowy albo pożyczony, sąd nie może orzec jego przepadku. Nie oznacza to jednak braku konsekwencji finansowych. W takich przypadkach sąd może orzec nawiązkę na rzecz Skarbu Państwa w wysokości od 5000 do 500 000 zł.

Konfiskata samochodu nie jest czasowym zatrzymaniem pojazdu

Choć w języku potocznym najczęściej mówi się o konfiskacie samochodu, Kodeks karny posługuje się pojęciem przepadku pojazdu mechanicznego. To nie tylko różnica w nazewnictwie. Przepadek oznacza definitywną utratę samochodu. Po uprawomocnieniu się wyroku pojazd przechodzi na własność Skarbu Państwa, a dotychczasowy właściciel nie odzyska go ani po zakończeniu zakazu prowadzenia pojazdów, ani po upływie okresu próby.

Przepadku nie należy mylić z tymczasowym zajęciem samochodu przez Policję ani z zabezpieczeniem majątkowym stosowanym w toku postępowania karnego. Policja może odebrać pojazd już w chwili zatrzymania kierowcy, ale nie oznacza to jeszcze, że auto zostało skonfiskowane. Na tym etapie samochód jest jedynie zabezpieczany na wypadek, gdyby sąd w przyszłości orzekł jego przepadek. Dopiero prawomocny wyrok powoduje definitywną utratę własności pojazdu.


Co zmieniło się 29 stycznia 2026 roku?

Przed zmianą przepisów możliwość odebrania samochodu osobie odpowiadającej po raz pierwszy za przestępstwo z art. 178a § 1 k.k. była co do zasady związana z przekroczeniem 1,5 promila alkoholu we krwi albo 0,75 mg/dm³ alkoholu w wydychanym powietrzu.

Od 29 stycznia 2026 roku obowiązują dwa odrębne mechanizmy przewidziane w art. 44b k.k. Pierwszy z nich, uregulowany w art. 44b § 1 k.k., pozwala sądowi orzec przepadek samochodu również wtedy, gdy kierowca miał mniej niż 1,5 promila alkoholu. Drugi wynika z art. 44b § 1a k.k. i dotyczy kierowców, u których stwierdzono co najmniej 1,5 promila alkoholu we krwi albo 0,75 mg/dm³ alkoholu w wydychanym powietrzu. W takich przypadkach przepadek jest co do zasady obowiązkowy.

Zmieniły się również konsekwencje prowadzenia samochodu, który nie stanowi wyłącznej własności sprawcy. Do 28 stycznia 2026 roku sąd mógł orzec przepadek równowartości pojazdu, czyli zasądzić kwotę odpowiadającą jego wartości. Rozwiązanie to zostało jednak usunięte z Kodeksu karnego. Obecnie jego miejsce zajęła nawiązka, której wysokość może wynosić od 5000 do 500 000 zł.


Na czym polega art. 44b § 1 k.k.?

Od 29 stycznia 2026 roku sąd może orzec przepadek samochodu również wobec kierowcy, u którego stężenie alkoholu nie osiągnęło 1,5 promila. Taką możliwość przewiduje art. 44b § 1 k.k., który ma zastosowanie między innymi w razie skazania za przestępstwo z art. 178a § 1 albo § 4 k.k.

Kluczowe znaczenie ma użyte w tym przepisie sformułowanie może orzec. Oznacza ono, że przepadek nie jest automatyczną konsekwencją skazania. Sąd każdorazowo ocenia okoliczności konkretnej sprawy i dopiero na tej podstawie decyduje, czy odebranie samochodu będzie uzasadnione.

Co istotne, art. 44b § 1 k.k. nie uzależnia możliwości orzeczenia przepadku od osiągnięcia 1,5 promila alkoholu. Nie wskazuje również żadnego innego minimalnego stężenia. W praktyce oznacza to, że możliwość odebrania pojazdu pojawia się już z chwilą przekroczenia granicy stanu nietrzeźwości.

Stan nietrzeźwości zachodzi wtedy, gdy zawartość alkoholu:

  • przekracza 0,5 promila we krwi,
  • przekracza 0,25 mg/dm³ w wydychanym powietrzu,
  • prowadzi do przekroczenia jednej z tych wartości.

Oznacza to, że kierowca mający przykładowo 0,7, 1 albo 1,3 promila alkoholu nie jest już ustawowo wyłączony z możliwości utraty samochodu. Podstawę prawną takiego rozstrzygnięcia stanowi właśnie art. 44b § 1 k.k.


Poniżej 1,5 promila przepadek nie jest obowiązkowy

Sam fakt, że przepisy dopuszczają przepadek samochodu przy wyniku niższym niż 1,5 promila, nie oznacza jeszcze, że będzie on orzekany w każdej sprawie. W tym zakresie ustawodawca pozostawił sądowi swobodę oceny okoliczności konkretnego przypadku.

Może się więc okazać, że wymierzenie kary, orzeczenie zakazu prowadzenia pojazdów, świadczenia pieniężnego oraz pozostałych środków karnych zostanie uznane za wystarczającą reakcję. W innej sprawie sąd może dojść do wniosku, że charakter czynu i stopień zagrożenia uzasadniają również odebranie samochodu.

Przepisy nie wskazują, kiedy dokładnie należy sięgnąć po ten środek. Art. 44b § 1 k.k. nie zawiera katalogu przesłanek ani nie uzależnia decyzji wyłącznie od stężenia alkoholu. Nie oznacza to jednak pełnej dowolności. Każde rozstrzygnięcie powinno wynikać z okoliczności konkretnej sprawy i uwzględniać zasadę proporcjonalności.

Znaczenie mogą mieć między innymi:

  • wysokość stężenia alkoholu,
  • wyniki kolejnych pomiarów,
  • wzrostowa albo spadkowa tendencja stężenia,
  • długość przejechanej lub planowanej trasy,
  • pora i miejsce jazdy,
  • natężenie ruchu,
  • sposób prowadzenia samochodu,
  • wykonywanie niebezpiecznych manewrów,
  • przewożenie pasażerów,
  • spowodowanie kolizji,
  • wcześniejsza karalność sprawcy.

Nietrudno zauważyć, że kierowca zatrzymany podczas rutynowej kontroli po przejechaniu krótkiego odcinka znajduje się w zupełnie innej sytuacji niż osoba, która prowadziła agresywnie, przewoziła dzieci albo doprowadziła do zdarzenia drogowego. Sam wynik badania nie powinien więc być jedynym argumentem przemawiającym za odebraniem pojazdu.


Czy sądy stosują przepadek przy wyniku niższym niż 1,5 promila?

Przepisy pozwalające na fakultatywny przepadek samochodu przy niższym stężeniu alkoholu obowiązują od niedawna, dlatego jest jeszcze zbyt wcześnie, aby mówić o ukształtowanej linii orzeczniczej.

Dotychczas opublikowane orzeczenia nie wskazują, aby sądy powszechnie odbierały samochody kierowcom zatrzymanym z wynikiem 0,6, 0,8 czy 1 promila alkoholu. Nie oznacza to jednak, że takie rozstrzygnięcia są niedopuszczalne. Podstawę do ich wydania stanowi art. 44b § 1 k.k., z którego sąd może skorzystać także wtedy, gdy stężenie alkoholu nie osiągnęło 1,5 promila.

Warto zachować ostrożność przy wyciąganiu daleko idących wniosków. Nie wszystkie wyroki są publikowane, a praktyka poszczególnych sądów rejonowych może się różnić. Na obecnym etapie można więc stwierdzić jedynie, że przepadek samochodu poniżej 1,5 promila jest prawnie dopuszczalny, ale nie stał się jeszcze powszechnie stosowaną konsekwencją. Dopiero kolejne orzeczenia pokażą, jakie okoliczności będą miały decydujące znaczenie przy stosowaniu art. 44b § 1 k.k.


Od 1,5 promila sytuacja kierowcy jest znacznie trudniejsza

Inaczej wygląda sytuacja kierowców, u których stwierdzono co najmniej 1,5 promila alkoholu we krwi albo 0,75 mg/dm³ alkoholu w wydychanym powietrzu. W takich przypadkach zastosowanie znajduje art. 44b § 1a k.k., który przewiduje obowiązkowy przepadek pojazdu. Oznacza to, że punktem wyjścia jest odebranie samochodu, a nie pozostawienie go właścicielowi.

Przepis obejmuje również sytuacje, w których pierwsze badanie nie wykazało jeszcze 1,5 promila, ale kolejne okoliczności wskazują, że stężenie alkoholu prowadziło do osiągnięcia tej wartości. Może to mieć miejsce między innymi wtedy, gdy kierowca zakończył spożywanie alkoholu krótko przed kontrolą, a organizm znajdował się jeszcze w fazie jego wchłaniania.

W sprawach dotyczących wartości granicznych szczególnego znaczenia nabiera prawidłowa ocena wyników badań. Istotne mogą okazać się:

  • czas przeprowadzenia badań,
  • odstęp pomiędzy kolejnymi pomiarami,
  • niepewność pomiarowa urządzenia,
  • faza wchłaniania lub eliminacji alkoholu,
  • opinia biegłego z zakresu toksykologii.

Różnica pomiędzy wynikiem nieznacznie niższym i nieznacznie wyższym niż 1,5 promila może przesądzić o tym, czy przepadek będzie miał charakter fakultatywny, czy stanie się zasadniczo obowiązkowy.


Kiedy sąd może odstąpić od obowiązkowego przepadku?

Nawet przekroczenie progu 1,5 promila nie oznacza, że odebranie samochodu nastąpi w każdej sprawie. Art. 44b § 1a k.k. pozwala sądowi odstąpić od przepadku, jeżeli zachodzi wyjątkowy wypadek uzasadniony szczególnymi okolicznościami.

Ustawodawca nie wyjaśnił, jakie sytuacje należy uznać za wyjątkowe. Samo użycie tego sformułowania pokazuje jednak, że odstąpienie od przepadku powinno mieć charakter incydentalny i być zarezerwowane dla szczególnych przypadków.

Nie każda trudna sytuacja życiowa będzie wystarczającym argumentem. Sam fakt, że samochód jest potrzebny do dojazdów do pracy, korzystają z niego członkowie rodziny albo przedstawia znaczną wartość, może nie przekonać sądu do odstąpienia od przepadku.

Znaczenie mogą natomiast mieć okoliczności samego zdarzenia. Sąd może wziąć pod uwagę między innymi przyczynę podjęcia jazdy, długość przejechanego odcinka, natężenie ruchu, sposób prowadzenia pojazdu oraz rzeczywisty stopień zagrożenia, jaki stworzył kierowca. Każda sprawa wymaga indywidualnej oceny, przy czym wraz ze wzrostem stężenia alkoholu i poziomu zagrożenia wykazanie istnienia wyjątkowych okoliczności staje się coraz trudniejsze.


Sąd może odebrać tylko samochód należący wyłącznie do sprawcy

Przepadek samochodu jest możliwy tylko wtedy, gdy pojazd stanowi wyłączną własność sprawcy. Sam fakt, że kierowca korzysta z auta na co dzień, opłaca jego ubezpieczenie albo figuruje w dowodzie rejestracyjnym jako właściciel, nie przesądza jeszcze o możliwości orzeczenia przepadku.

Dlatego przed wydaniem wyroku sąd powinien ustalić rzeczywisty stan prawny pojazdu. Jeżeli okaże się, że samochód należy również do innej osoby, nie może zostać przejęty przez Skarb Państwa.

Dotyczy to w szczególności sytuacji, gdy pojazd:

  • stanowi przedmiot współwłasności,
  • należy do majątku wspólnego małżonków,
  • jest leasingowany,
  • został wynajęty,
  • jest samochodem służbowym,
  • został pożyczony od członka rodziny lub znajomego.

Brak możliwości orzeczenia przepadku nie oznacza jednak, że kierowca uniknie konsekwencji majątkowych. W takich przypadkach przepisy przewidują inne rozwiązanie, do którego wrócimy w dalszej części artykułu.


Dowód rejestracyjny nie przesądza o własności samochodu

Kwestią ustalania własności pojazdu zajął się Sąd Najwyższy w sprawie V KK 178/25. Samochód był zarejestrowany wyłącznie na oskarżonego i również w Centralnej Ewidencji Pojazdów figurował on jako jedyny właściciel. Na tej podstawie sąd orzekł przepadek pojazdu.

Sąd Najwyższy uznał jednak, że takie ustalenia były niewystarczające. Dowód rejestracyjny nie rozstrzyga o prawie własności, lecz pełni przede wszystkim funkcję związaną z dopuszczeniem pojazdu do ruchu. Dane zawarte w tym dokumencie nie muszą więc odzwierciedlać rzeczywistego stanu stosunków majątkowych.

Oznacza to, że wpisanie tylko jednej osoby jako właściciela nie wyklucza, iż samochód należy również do jej małżonka. W rozpoznawanej sprawie oskarżony pozostawał w związku małżeńskim, dlatego sąd powinien był ustalić, czy pojazd został kupiony w czasie trwania wspólności majątkowej i wszedł do majątku wspólnego. Dopiero wyjaśnienie tych okoliczności pozwalało ocenić, czy samochód rzeczywiście stanowił wyłączną własność kierowcy.


Sąd musi zbadać, czy pojazd należy do majątku wspólnego

Wyrok Sądu Najwyższego pokazuje, że ustalenie własności samochodu nie może ograniczać się do sprawdzenia danych widniejących w dowodzie rejestracyjnym. Jeżeli kierowca pozostaje w związku małżeńskim, sąd powinien dokładnie ustalić, do kogo w rzeczywistości należy pojazd.

W praktyce wymaga to odpowiedzi między innymi na następujące pytania:

  • kiedy samochód został kupiony,
  • czy w chwili zakupu istniała wspólność majątkowa,
  • z jakich środków został sfinansowany zakup,
  • czy małżonkowie zawarli umowę o rozdzielności majątkowej,
  • czy pojazd został nabyty przed zawarciem małżeństwa,
  • czy został otrzymany w spadku albo darowiźnie,
  • czy został kupiony za środki pochodzące z majątku osobistego jednego z małżonków.

Co do zasady samochód kupiony w czasie trwania małżeństwa za wspólne środki wchodzi do majątku wspólnego, nawet jeżeli umowę podpisał tylko jeden z małżonków. Podobnie sam wpis w dowodzie rejestracyjnym nie przesądza o tym, że pojazd stanowi wyłączną własność jednej osoby.

Odmienna sytuacja może wystąpić wtedy, gdy samochód został kupiony przed ślubem, otrzymany w drodze spadku lub darowizny albo sfinansowany wyłącznie z majątku osobistego jednego z małżonków. Każda z tych okoliczności wymaga jednak udowodnienia i odpowiedniej oceny przez sąd.


Dlaczego wyrok Sądu Najwyższego nadal ma znaczenie?

Wyrok w sprawie V KK 178/25 zapadł jeszcze na gruncie przepisów obowiązujących przed 29 stycznia 2026 roku. W tamtym stanie prawnym, jeżeli samochód nie należał wyłącznie do sprawcy, sąd mógł orzec przepadek jego równowartości.

Obecnie rozwiązanie to już nie obowiązuje i zostało zastąpione nawiązką. Nie zmienia to jednak aktualności najważniejszego wniosku płynącego z tego orzeczenia. Przed odebraniem samochodu sąd musi dokładnie ustalić, kto jest jego rzeczywistym właścicielem.

Sam dowód rejestracyjny, dane z Centralnej Ewidencji Pojazdów czy fakt codziennego korzystania z auta nie zawsze wystarczą do wykazania wyłącznej własności. Jeżeli sąd pominie kwestię majątku wspólnego małżonków, orzeczenie o przepadku może zostać skutecznie zakwestionowane.


Co dzieje się z samochodem należącym do małżonków?

Jeżeli samochód wchodzi do majątku wspólnego małżonków, nie stanowi wyłącznej własności kierowcy. W takiej sytuacji sąd nie może orzec przepadku samego pojazdu, ponieważ prowadziłoby to do pozbawienia prawa własności również osoby, która nie popełniła przestępstwa.

Nie oznacza to jednak, że sprawca uniknie konsekwencji majątkowych. Zgodnie z art. 44b § 6 k.k. zamiast przepadku samochodu sąd orzeka nawiązkę na rzecz Skarbu Państwa. Jej wysokość może wynosić od 5000 do 500 000 zł. Samochód pozostaje natomiast własnością małżonków.


Nawiązka zastąpiła przepadek równowartości samochodu

Do 28 stycznia 2026 roku, jeżeli samochód nie należał wyłącznie do kierowcy, sąd ustalał jego wartość i mógł orzec przepadek równowartości pojazdu. W praktyce oznaczało to, że wysokość obowiązku finansowego była bezpośrednio związana z wartością samochodu.

Prowadziło to do znacznych różnic pomiędzy poszczególnymi sprawami. Kierowca starego, niewielkiej wartości auta mógł zapłacić kilka tysięcy złotych, natomiast osoba prowadząca samochód wart kilkaset tysięcy złotych ponosiła konsekwencje odpowiadające jego pełnej wartości.

Od 29 stycznia 2026 roku sąd nie orzeka już przepadku równowartości pojazdu. Zamiast tego może wymierzyć nawiązkę w wysokości od 5000 do 500 000 zł. Jej kwota nie musi odpowiadać wartości samochodu. Ustalając wysokość nawiązki, sąd powinien uwzględnić całokształt okoliczności sprawy, w tym sytuację majątkową sprawcy, charakter czynu, stężenie alkoholu, stopień stworzonego zagrożenia oraz wartość prowadzonego pojazdu.


Samochód leasingowany nie zostanie odebrany kierowcy

Samochód leasingowany pozostaje własnością leasingodawcy. Korzystający z pojazdu ma prawo go używać, ale nie staje się jego właścicielem. Z tego powodu sąd nie może orzec przepadku takiego samochodu jako pojazdu należącego do sprawcy.

Te same zasady dotyczą samochodów wynajętych, służbowych oraz pożyczonych. Właściciel pojazdu nie powinien ponosić konsekwencji przestępstwa popełnionego przez inną osobę.

Nie oznacza to jednak, że kierowca jest całkowicie zwolniony z odpowiedzialności majątkowej. Jeżeli sąd uzna, że zachodzą podstawy do zastosowania art. 44b k.k., zamiast przepadku samochodu może orzec nawiązkę. Leasing, wynajem czy korzystanie z samochodu służbowego chronią więc sam pojazd, ale nie zawsze chronią sprawcę przed dotkliwymi konsekwencjami finansowymi.


Nawiązka nie powinna pojawiać się automatycznie poniżej 1,5 promila

Przy wyniku niższym niż 1,5 promila sam przepadek samochodu ma charakter fakultatywny. Oznacza to, że w pierwszej kolejności sąd powinien odpowiedzieć na pytanie, czy w konkretnej sprawie w ogóle istnieją podstawy do odebrania pojazdu na podstawie art. 44b § 1 k.k. Dopiero jeśli uzna, że przepadek byłby uzasadniony, powinien ocenić, czy samochód stanowi wyłączną własność sprawcy.

Jeżeli sąd dojdzie do wniosku, że okoliczności sprawy nie uzasadniają fakultatywnego przepadku, sam fakt prowadzenia samochodu należącego do małżonków, leasingodawcy czy pracodawcy nie powinien automatycznie prowadzić do orzeczenia nawiązki.

Nawiązka zastępuje bowiem przepadek, którego nie można orzec ze względu na prawa przysługujące innej osobie. Nie powinna natomiast stanowić odrębnej, bardziej dolegliwej konsekwencji tylko dlatego, że kierowca nie prowadził własnego samochodu. Ponieważ przepisy obowiązują od niedawna, praktyka sądów w tym zakresie nie jest jeszcze ukształtowana.


Sprzedaż samochodu po zatrzymaniu nie rozwiązuje problemu

Niektórzy kierowcy zakładają, że sprzedaż samochodu przed zakończeniem postępowania pozwoli uniknąć jego przepadku. Obowiązujące przepisy przewidują jednak również taką sytuację.

Jeżeli pojazd stanowił wyłączną własność sprawcy, ale jego przepadek stał się niemożliwy albo niecelowy wskutek sprzedaży, utraty, zniszczenia lub znacznego uszkodzenia, sąd może orzec nawiązkę.

W tym przypadku nie jest to rozwiązanie obowiązkowe. Przepis pozostawia sądowi możliwość zastosowania nawiązki po ocenie okoliczności konkretnej sprawy. Sama sprzedaż samochodu nie daje więc pewności uniknięcia odpowiedzialności. Może jedynie spowodować, że zamiast przepadku pojazdu sąd orzeknie obowiązek zapłaty określonej kwoty.

Znaczenie może mieć również moment sprzedaży oraz jej okoliczności. Inaczej należy ocenić zwykłą sprzedaż samochodu, a inaczej czynność dokonaną już po wszczęciu postępowania wyłącznie po to, aby uniemożliwić wykonanie przyszłego orzeczenia.


Kiedy Policja może zająć samochód?

Tymczasowe zajęcie samochodu przez Policję nie jest równoznaczne z jego przepadkiem. Ma ono zabezpieczyć pojazd przed sprzedażą, ukryciem albo zniszczeniem do czasu zakończenia postępowania.

Obowiązek tymczasowego zajęcia wiąże się przede wszystkim z sytuacjami, w których spełnione są przesłanki obligatoryjnego przepadku. Dotyczy to między innymi kierowcy, u którego stwierdzono co najmniej 1,5 promila alkoholu we krwi albo 0,75 mg/dm³ alkoholu w wydychanym powietrzu, o ile prowadził samochód stanowiący jego wyłączną własność.

Przy niższym stężeniu alkoholu taki automatyzm już nie występuje. Przepadek ma wówczas charakter fakultatywny, dlatego również ocena zasadności zabezpieczenia może wyglądać inaczej.

Tymczasowe zajęcie samochodu upada, jeżeli w ustawowym terminie nie zostanie wydane postanowienie o zabezpieczeniu majątkowym. Na takie postanowienie przysługuje zażalenie, w którym można podnosić między innymi:

  • brak podstaw do przyszłego przepadku,
  • wynik niższy niż próg obligatoryjnego przepadku,
  • nieprawidłowe ustalenie własności pojazdu,
  • przynależność samochodu do majątku wspólnego,
  • nieproporcjonalność zastosowanego zabezpieczenia.

Data popełnienia czynu ma znaczenie

Nowe przepisy obowiązują od 29 stycznia 2026 roku. Nie oznacza to jednak, że znajdą zastosowanie w każdej sprawie rozpoznawanej po tej dacie.

Jeżeli kierowca prowadził pojazd po alkoholu przed wejściem w życie nowelizacji, sąd powinien porównać przepisy obowiązujące w chwili popełnienia czynu z regulacjami obowiązującymi w dniu orzekania. Zastosowanie powinna znaleźć ustawa względniejsza dla sprawcy.

Ma to szczególne znaczenie w sprawach dotyczących wyników niższych niż 1,5 promila. Przed 29 stycznia 2026 roku osoba odpowiadająca po raz pierwszy za przestępstwo z art. 178a § 1 k.k. nie podlegała przepadkowi samochodu przy takim stężeniu alkoholu. Obecnie art. 44b § 1 k.k. dopuszcza możliwość orzeczenia przepadku również w takich przypadkach.

Jeżeli więc czyn został popełniony przed wejściem w życie nowych przepisów, wcześniejszy stan prawny może okazać się korzystniejszy. Sam fakt, że wyrok zapada już po nowelizacji, nie oznacza jeszcze obowiązku stosowania nowych regulacji.


Co należy sprawdzić w sprawie o przepadek samochodu?

Sprawa dotycząca prowadzenia pojazdu po alkoholu nie powinna sprowadzać się wyłącznie do odczytania wyniku z protokołu badania. Jeżeli w grę wchodzi przepadek samochodu, konieczna jest znacznie szersza analiza okoliczności sprawy.

W szczególności warto zwrócić uwagę na:

  • dokładną datę popełnienia czynu,
  • podstawę odpowiedzialności z art. 178a § 1 albo § 4 k.k.,
  • wszystkie wyniki badania,
  • kierunek zmian stężenia alkoholu,
  • możliwość zastosowania ustawy względniejszej,
  • rzeczywisty stan własności pojazdu,
  • datę i sposób nabycia samochodu,
  • ustrój majątkowy małżonków,
  • zasadność fakultatywnego przepadku,
  • prawidłowość zajęcia i zabezpieczenia pojazdu.

Przy wyniku niższym niż 1,5 promila szczególnego znaczenia nabiera wykazanie, że odebranie samochodu byłoby nieproporcjonalne do okoliczności sprawy. Samo twierdzenie, że pojazd jest potrzebny do pracy, zwykle nie będzie wystarczające. Argumentacja powinna odnosić się również do przebiegu jazdy, rzeczywistego zagrożenia, dotychczasowego sposobu życia sprawcy oraz pozostałych konsekwencji karnych.

Jeżeli natomiast stężenie alkoholu wynosiło co najmniej 1,5 promila, obrona koncentruje się przede wszystkim na prawidłowości pomiarów, ustaleniu stanu własności pojazdu oraz wykazaniu szczególnych okoliczności, które mogłyby uzasadniać odstąpienie od przepadku.


Wynik niższy niż 1,5 promila nie gwarantuje zachowania samochodu

Od 29 stycznia 2026 roku możliwość utraty samochodu nie kończy się już na granicy 1,5 promila alkoholu. Art. 44b § 1 k.k. pozwala sądowi orzec przepadek również wobec kierowców odpowiadających za przestępstwo z art. 178a § 1 albo § 4 k.k., nawet jeżeli stężenie alkoholu było niższe.

Nie oznacza to jednak automatycznej utraty pojazdu. W takich sprawach przepadek ma charakter fakultatywny, dlatego sąd powinien każdorazowo ocenić, czy zastosowanie tak dotkliwego środka jest uzasadnione okolicznościami konkretnej sprawy.

Dotychczasowa praktyka nie wskazuje jeszcze, aby sądy powszechnie korzystały z tej możliwości wobec kierowców z wynikami wyraźnie niższymi niż 1,5 promila. Jednocześnie obowiązujące przepisy nie wykluczają wydania takiego orzeczenia.

Po przekroczeniu progu 1,5 promila sytuacja kierowcy staje się znacznie trudniejsza. Zastosowanie znajduje wówczas art. 44b § 1a k.k., zgodnie z którym przepadek jest zasadą, a odstąpienie od niego wymaga wystąpienia wyjątkowego wypadku uzasadnionego szczególnymi okolicznościami.

Przed orzeczeniem przepadku sąd musi również ustalić, czy samochód rzeczywiście stanowi wyłączną własność sprawcy. Jak pokazuje wyrok Sądu Najwyższego w sprawie V KK 178/25, nie wystarczy oprzeć się wyłącznie na danych z dowodu rejestracyjnego czy Centralnej Ewidencji Pojazdów. Jeżeli kierowca pozostaje w związku małżeńskim, konieczne jest także zbadanie, czy pojazd nie należy do majątku wspólnego.

Jeżeli samochód jest wspólny, leasingowany, służbowy albo pożyczony, sąd nie może orzec jego przepadku. Nie wyklucza to jednak zastosowania nawiązki na rzecz Skarbu Państwa w wysokości od 5000 do 500 000 zł.